Lucy

18:08 Zuzu Here 9 Comments

'Lucy' reżyserii Luca Besson'a i kilka moich przemyśleń.



Słowem wstępu, mam ochotę na popisanie o czymś co niekoniecznie musi się łączyć z modą ;) Dlatego utworzyłam zakładkę,w której będę pisać o różnych rzeczach (przynajmniej to mam w planie) filmach, potrawach, wydarzeniach, czymś co mi się akurat spodobało.
LUCY
Zacznijmy od filmu, który widziałam tydzień temu. Poszłam do kina z moim ukochanym, który wręcz uwielbia Sci-Fi i filmy akcji. Ja, cóż, szczerze mówiąc wolę wszelkiego rodzaju wyciskacze łez i tanie amerykańskie komedie romantyczne z happy endem. Co poradzę? Po prostu je lubię.


Instagram

Wracając do "Lucy", główną bohaterkę gra Scarlett Johansson (swoją drogą, uważam, że jest świetną aktorką). Pokrótce film opowiada o kobiecie, która pod wpływem silnych narkotyków zaczyna używać 100% możliwości mózgu. 
Powiem wprost, jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć, że człowiek używający 100% mózgu jest w stanie kontrolować innych oraz wszelkiego rodzaju urządzenia na około. Raczej byłby super-mądry, miał nieograniczoną sprawność liczenia etc. No ale na potrzeby takiego filmu... wszystko może się zdarzyć ;) Najzabawniejszą sceną był moment, w którym do organizmu głównej bohaterki dostaje się duża dawka narkotyku - wtedy ona zaczyna skakać po ścianach, drżeć niczym opętana i zaginać wszelkie możliwe prawa fizyki. Reżyser w sprawny sposób połączył przebieg akcji z urywkami filmów przyrodniczych, które dają ciekawe porównanie jak zachowuje się człowiek w sytuacji zagrożenia, a jak zwierzę, które kieruje się instynktami przetrwania. Zdaje się, że głównym celem Bessona była dyskusja z naukowcami 'co by było gdyby człowiek potrafił wykorzystywać więcej niż 10% mózgu?'. Lucy z biegiem czasu używa 20%, potem 30% itd. Z każdym procentem potrafi i może więcej. Reżyser sprawnie wykorzystał motyw absurdu, a jego historia jest raczej z gatunku komicznych. 
Trochę moich przemyśleń, usiadłam sobie wygodnie, tam gdzie lubię najbardziej - pośrodku, w środkowym rzędzie, z popcornem i Coca Colą, która smakuje zaskakująco dobrze w kinie. Po obejrzeniu pół godziny reklam - zaczęło się. Początek szczerze mówiąc trochę nudnawy, potem akcja się rozkręca. Film odrobinę feministyczny? Główna bohaterka rozwija swój umysł, by przekazać swą wiedzę całemu gatunkowi ludzkiemu. Ja przynajmniej miałam wrażenie, że reżyser nie bardzo miał pomysł na zakończenie, a może miał tylko jakoś nie udało mu się tego zrealizować? Nie wiem, takie jest moje zdanie. Możecie się z nim oczywiście nie zgadać. Ogólnie rzecz biorąc, film jest godny polecenia. Zdecydowanie to jest głębokie Sci-Fi, ale jeśli ktoś lubi to czemu nie? Mnie właśnie brakowało odrobiny realizmu, choć może to dlatego, że używam tylko 10% mózgu... ;)

9 komentarzy:

  1. Mi się podobał tak mniej więcej do połowy później już cała akcja oklapła i zrobiło się nudnawo :(
    Polecam film "Bez litości"

    OdpowiedzUsuń
  2. Przymierzam się do tego filmu, kocham s-f :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj i daj znać jak Ci sie podobal :P ale chyba większość ludzi jest rozczarowana zakończeniem

      Usuń
  3. Dobrze jest być osobą wszechstronną i pisać o wszystkim, co w danym momencie przyjdzie do głowy. To bardzo zdrowa, rozwijająca człowieka opcja.

    Nie oglądałam tego filmu, ale wydaje się być interesujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) stwierdziłam, ze to jest najwyższy czas żeby rozwinąć bloga ;)
      Interesujący, ale nie tak jak np. "Incepcja"

      Usuń
  4. hmm, ogólnie ciekawa fabuła, trafi na moją listę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. strasznie nie podobał mi się ten film. Na sam koniec powstrzymywałam śmiech, niestety. Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń