Vienna :) Trip part I

15:17 Zuzu Here 2 Comments


Wiedeń w jeden dzień? To plan do zrealizowania. Polecam w wygodnych butach :) 
Wraz z moim chłopakiem kupiliśmy pod koniec listopada dosyć spontanicznie bilety na wyjazd do stolicy Austrii, za mniej więcej tyle ile kosztuje wyjście do kina (oczywiście, jak podejrzewacie pojechaliśmy PolskimBusem). Pierwszą, podstawową kwestią jest zakup porządnego przewodnika. Cały dzień ślęczałam nad tym, żeby ogarnąć metro, tramwaje, zabytki, drogi i restauracje, tak by już na miejscu nie tracić czasu na błądzenie po mieście.
Wysiedliśmy na dworcu, ruszyliśmy w kierunku metra, tam kupiliśmy bilet na 24h na wszelką komunikacje miejską, bardzo przydatny, zważywszy, że jeden bilet kosztuje koło 2 euro i można z niego korzystać przez godzinę. Okej, dojechaliśmy linia U1 pod kościół św. Szczepana. Była 6 rano. Ciemno, zimno i wiało. Ale widok zniewalający! Przeszliśmy się trochę po urokliwych uliczkach, żeby się nieco zorientować w topografii. Wszystko jeszcze było zamknięte, więc postanowiliśmy przeczekać do 8 i zjeść coś pożywnego.



Wnętrze kościoła św. Szczepana.


Hofburg od strony Michaelerplatz. 


omnomnomnom


Kiedy już byliśmy wystarczająco posileni, rozpoczęliśmy zwiedzanie :) Po kilku minutach zmagania się z mapą doszliśmy do Ringu, czyli ulicy okalającej stare miasto (kiedyś znajdowały się tam mury obronne). Można przy niej znaleźć jedne z najważniejszych budynków Wiednia, tj. Opera, Parlament, Nowy Ratusz, Uniwersytet etc. Trafiliśmy tam na bardzo interesujący kościół, którego wieże widać już z daleka.



Schonbrunn jest to jeden z piękniejszych pałaców jakie widziałam w życiu, wybudowany dla Habsburgów, na obrzeżach Wiednia. Dojechać tam można w bardzo wygodny sposób linią U4. 
Muszę jeszcze wspomnieć o wyjątkowo interesującej rzeczy, otóż, przed wyjazdem warto zainwestować kilka groszy w kartę ISIC, która zapewnia mnóstwo zniżek praktycznie w każdym miejscu w Wiedniu. Zwraca się po jednej wizycie w muzeum :)



Taki sobie pałacyk :P



A tak się do Was szczerzę :))


Okej, jesteśmy na jakiejś dziesiątej, więc jeszcze wiele przed nami.
Mam tak ogromną ilość zdjęć, że w rezultacie postanowiłam podzielić tego posta na kilka części :)

2 komentarze: