Perla Adriatyku

13:48 Zuzu Here 4 Comments


Dubrownik

Nigdy nie zdobyte (pomijając Napoleona), ogromne miasto za murami to kolejne miejsce, będące celem mojej podróży - przed Wami przepiękny Dubrownik, olśniewający swoją różnorodnością kulturową. Wjeżdzając na jego teren miałam wrażenie przemieszczenia się w czasie (pomijając chmary irytujących turystów!)  Robi wrażenie. (Jeżeli wybieracie się kiedykolwiek w podróż do Dubrownika spodziewajcie się drogich biletów wstępu na mury).
Ciekawe jest to, iż Dubrowniczanie nie lubili obcokrajowców (prócz Żydów - oni mieli nawet własną ulicę, nie mogli jedynie obejmować stanowisk bankierskich). Każdego dnia o zachodzie słońca brama zwodzona Księstwa zostawała podniesiona, a każdy obcy musiał bezzwłocznie opuścić miasto. A jeżeli jakiś mieszkaniec nie zdążył przed zamknięciem, musiał spędzić noc pod gwiazdami na świeżym powietrzu. Panował tam niebywały porządek! Na dziedzińcu można znaleźć miarę, przy której można było sprawdzić czy sprzedawca nie oszukał nas sprzedając matariał. Jeżeli tak się zdażyło najpierw obcinali mu palec, potem ewentualnie rękę. Nie opłacało się oszukiwać. Nienawidzili korupcji, dlatego księcia wybierali co miesiąc. To tam dawno, dawno temu powstało coś na wzór dzisiajszego 'okna życia', przy czym kobiety oddające swoje dzieci były wyjątkowo chronione. Władza uważała bowiem, iż każdy mały człowiek zasługuje na godne traktowanie, na dostęp do nauki itd. (tak przy okazji, u nich wakacje mogą się przedłużyć do 15 września, a rok szkolny kończy się 10 czerwca, a wszystko za sprawą upałów).
Ogromna ilość turystów przewija się tu każdego dnia. Na terenie starego miasta jest jeden jedyny hotel (a należy on do Turków),w którym doba hotelowa kosztuje 500 euro. Podobno im nie idzie [ciekawe dlaczego?] i usilnie strają się go sprzedać. 
To widoczek na port w Dubrowniku. Na takim statku nie obraziłabym się spędzić wakacji :3

Po wypiciu wody z tego źródełka powrót do Dubrownika gwarantowany... podobno. No, się okaże:P
Dubrownik nawiedziły dwa ogromne trzesienia ziemi [w XV i XVIIw.] a mimo to skubany dalej stoi.
 Z serii "taki sobie" fort.
 Główna i największa ulica starego miasta - no i nieodłącznie miliony turystów.

 Wraz z moim towarzyszem postanowiliśmy pozwiedzać jedną z 14 wąskich uliczek prowadzących od tej głównej, największej ulicy. Jak się później okazało wybraliśmy tę z największą ilością schodów (coś koło 100). No cóż, w Chorwacji możecie być pewni, że gdziekolwiek chcielibyście pójść jest ZAWSZE pod górkę (no chyba, że na plażę).
 Tak BTW. prania wiszącego nad ulicami - kiedy jedna sąsiadka pokłóci się z drugą w ramach zemsty ucina jej sznurek na bieliznę przy swoim parapecie. Jednak Chorwaci to bardzo mało pamiętliwy naród, dlatego wystarczy wspólnie wypita kawa następnego dnia i całe zdarzenie idzie w zapomnienie :)


 Widoczek z góry (po tym jak już pokonaliśmy przeklęte 100 schodów w upale 38 stopni Celcjusza)
 Pomarańczowe dachówki są nieodłącznym elementem krajobrazu.
 Przez ostatnie pare lat z 6 tysięcy młodych ludzi zostało w Dubrowniku jedyne 1,5 tysiąca, z tego względu władza postanowiła coś z tym zrobić - dlatego każdy młody mieszkaniec dostaje 500 eurasów dofinansowania [co miesiąc, rzecz jasna] :) 
 Dubrownik był wielokrotnie bombardowany i atakowany. Niektóre mury nadal posiadają znamiona walk w postaci dziur po kulach (są to najczęściej pozostałości po burzliwych latach '90 ubiegłego wieku)
Katedra (będąca trzecią z kolei katedrą postawioną na tym samym miejscu) czeka na dofinansowanie z Unii by sfinalizować przedsięwzięcie budowy przejścia do podziemi, gdzie znajdują sie fundamenty pierwszej katedry. Poza tym można tu znaleźć felikwie świętych w postaci ręki czy nogi św. Błażeja.



 Port starego miasta. Tuż obok znajduję się przeklęta wyspa - według legendy wypędzeni stamtąd Benedyktyni przez 3 dni i 3 noce chodzili w koło niej po plaży wraz ze świecami trzymanymi knotami w dół. Każdy następny właściciel wyspy umierał w nieszczęśliwym wypadku lub tym podobne. W każdym razie nikt do tej pory nie pozostaje tam na noc, wszyscy o godzinie 00:00 wracają do Dubrownika. Być może to jedna wielka ściema, lecz legendy mają swoją szczególną moc :)
 Jedno muszę koniecznie zaznaczyć PAMIĘTAJCIE O DOKUMENTACH, gdyż jadąc do Dubrownika trzeba przekroczyć granicę Bośni i Hercegowiny (12km, a tak wiele stresu :X). No chyba, że lubicie poczuć dreszczyk emocji podczas przejeżdzania obok strażników. Bo mnie osobiście się to nie podobało. A w głowie miałam tylko jedno pytanie: 'sprawdzą, czy nie sprawdzą?'. Na szczęście w środku sezonu nie robią zbyt dużych problemów i raczej przepuszczają bez kontroli paszportowej, jednakże mają pełne prawo by je sprawdzić. 
Nawiasem mówiąc Chorwaci bardzo lubią Polaków! Uważają ich za bogatych i sympatycznych ludzi, z tego powodu, iż ogromna rzesza naszych rodaków zwiedza Europę i zazwyczaj są przy tym uśmiechnięci. Dlatego zawsze krzycz głośno 'DZIEŃ DOBRY' bo może dostaniesz wiekszą gałkę lodów :)

Podsumowując pobyt w Dubrowniku:
po 1) wynajmij przewodnika (lub chamsko przyłącz się do jakiejś grupy :))
po 2) weź dużo wody (i kasy)
po 3) w lodziarni dostaniesz wiekszą porcję lodów, gdy przyznasz się do swojej narodowości
po 4) uważaj na gościa z papugami! Nauczył zwierzątka kraść biżuterię.
po 5) pamiętaj o tych cholernych dokumentach.

A tu już Makarska - zdjęcię przepięknego zachodu słońca.

PS: Niedługo pojawi się ciekawy post o Makarskiej! Zapraszam.


Wpadajcie na fan page:

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny blog!:)

    http://freshisyummy.blogspot.com/2013/08/people-like-us.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog i cudowne fotki ♥



    jeżeli masz ochotę to zaobserwuj mojego bloga: www.turqusowa.blogspot.com

    na pewno się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne widoki! http://stay-charming.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. great blog

    visit: http://trendybutterfly.blogspot.pt/

    OdpowiedzUsuń