7 porad jak wybierać rzeczy na azjatyckich stronach

Każdy z nas dobrze zna zdjęcia krążące w czeluściach internetu, na których ktoś porównywał produkty z azjatyckich stron z rzeczywistością jaką otrzymał w paczce. Również my z przerażeniem patrzymy na kolejną rzecz, sprzedawaną nam za grubą forsę, w dodatku na którą trzeba było czekać minimum miesiąc, a która ma się nijak do tego co zamówiliśmy.

Ale nie martwcie się - przychodzę do Was dziś z pomocą i radą, jak kupować tak, żeby potem nie żałować. Mam już pewne doświadczenie w tej kwestii, bowiem kilka paczek z Azji otrzymałam. I muszę Was uspokoić - moja pierwsza to też była totalna tragedia. Szybko otarłam łzy porażki i zażenowania, pocieszyłam się słoikiem Nutelli, po czym wyciągnęłam następujące wnioski: 

1. Staraj się wybierać rzeczy, które ktoś już wcześniej zarekomendował. 
2. Szukaj takich, przy których klienci wrzucają własne zdjęcia, dzięki temu nie ulegniesz czarowi pięknych zdjęć zamieszczonych na stronie.
3. Bierz poprawkę na budowę Azjatek, z reguły są dużo mniejsze niż my - wielkie kobiety Zachodu :P Dokładnie sprawdzaj tabelę rozmiarów!
4. Wybieraj rzeczy, przy których jest darmowa wysyłka. Zapisz się do newsletter'a - dostaniesz dużo zniżek. Recenzuj towar, który otrzymałaś, najczęściej dostaniesz za to jakieś punkty, które potem rzecz jasna możesz wymienić na kolejne zniżki ;)
5. Raczej omijaj produkty, do których dołączone jest tylko jedno zdjęcie, w dodatku selfie lub  takie, które jest nieostre. Wtedy najprawdopodobniej otrzymasz kota w worku.
6. Pamiętaj, że większość ubrań na azjatyckich stronach jest z kiepskiej jakości materiałów (choć nie zawsze!) dlatego wybieraj raczej bawełnę niż sztuczne tkaniny.
7. Lepiej zainwestuj w coś jednego naprawdę fajnego i droższego, niż w wiele tanich, kiepskiej jakości rzeczy.

Mam nadzieję, że kolejne zakupy będą dla Was już tylko przyjemnością!
PS: Osobiście uważam, że nie należy mieć wobec tych towarów jakiś wygórowanych oczekiwań.

Poniżej wrzucam mini haul z Sammy Dress, w którym możecie zobaczyć zdjęcia ze strony oraz moje porównanie.

klik 
(sukienka wygląda pięknie, tylko materiał jest praktycznie półprzezroczysty, dlatego pod spód trzeba koniecznie założyć cielistą bieliznę)
klik
(na prawym zdjęciu możecie zauważyć lekkie zużycie, po paru miesiącach użytkowania. Ogólnie bardzo sobie chwalę, tylko zamek powoli zaczyna odmawiać posłuszeństwa)
 klik
(Dresiwo uwielbiam :) Jest mega wygodne, z czasem zaczęło się lekko mechacić)

Dajcie znać w komentarzu jakie Wy macie doświadczenia z azjatyckimi sklepami online! :)

Motywacja i frustracja


Ile razy można pisać o tym jak beznadziejna pogoda za oknem albo jak bardzo nie mam na nic czasu bo mam zaległości na uczelni? Staję wtedy zawsze przed problemem co do Was napisać. I dziś  porozmawiamy na temat pewnej denerwującej tendencji w internecie.

Ze skrajności w skrajność

Odnoszę wrażanie, że ludzie w sieci dzielą się na tych, którzy hejtują oraz na tych, którzy by bardzo chcieli coś robić ale nie za bardzo mają pomysł na to jak, więc lecą po linii najmniejszego oporu i kopiują innych.  Sama mam po dziurki w nosie wiecznego narzekania w każdym zakamarku internetu. W końcu życie to nie tylko pasmo porażek i cierpienia. Ale z drugiej strony, tym bardziej mam dość wszystkich super-hiper-motywujących (oczywistych) tekstów, które miały by mnie w jakiś magiczny sposób zachęcić do wstania i zrobienia ze swoim życiem czegoś pożytecznego. 

Czy tylko ja reaguję ironicznym uśmiechem na kolejny "motywujący" wpis u ludzi, którzy całe swoje życie układają pod piękne zdjęcia na instagramie? Może jestem zbyt ostra i ktoś faktycznie czuje się lepiej po przeczytaniu po raz stutysięczny "dasz radę, całe twoje życie zależy tylko od ciebie" blablabla ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że te oklepane frazesy cokolwiek dają (prócz irytacji). Choć jest wyjątek, z którego zawsze się śmieję: "To nie poniedziałek jest chujowy, tylko Twoje życie". 

Co innego kiedy ktoś motywuje w sposób niecodzienny, jakby chociaż Paulina z kanału Lisie Piekło w tym filmie. Po jego obejrzeniu miałam ochotę każdego następnego ranka wstawać o 6:30, biegać i jeść ultazdrowe śniadania. Ograniczyło się to do tego, że po wstaniu piję na czczo wodę z cytryną, ale to już jakaś zamiana, prawda? W przeciwieństwie do efektu jaki daje kolejny i następny tekst typu "jeśli czegoś bardzo chcesz to to osiągniesz".






Bomber jacket



Sporo mam ostatnio motywacji do tworzenia nowych stylizacji (nawet nie czuję kiedy sobie rymuję) i bardzo się z tego cieszę, że dodaję tutaj kolejne wpisy (stosunkowo często jak-na-mnie). Uwielbiam śledzić Wasz feedback, bo właśnie to stanowi największą siłę dla twórcy. Również mój profil na Instagramie próbuję doprowadzić do kompozycyjnego ideału :P co wbrew pozorom nie jest łatwe, aby każde zdjęcie pasowało do reszty! Dlatego serdecznie Was tam zapraszam, bo to moje swoiste małe dzieciątko, o które bardzo dbam i jestem z niego dumna. Po tych wszystkich latach prowadzenia bloga i życia w Internecie wyrobiłam sobie w końcu specyficzne poczucie estetyki. Dokładnie wiem co mi się podoba i do czego dążę, jednocześnie też zauważyłam większe zainteresowanie z Waszej strony tym co robię i nie posiadam się z radości, że to co tutaj publikuję ma swoich odbiorców :)

Bomberka z dzisiejszych zdjęć pochodzi ze sklepu Gamiss i jest dwustronna! Genialne rozwiązanie :) poza tym haft nie jest drukowany tylko wyszyty, także wielki plus, bo wygląda to bardzo fajnie.  

Uwielbiam tę sesję! Zdjęcia wyszły mega, a ochroniarze mieli ze mnie niezły ubaw :D Ale czego się nie robi dla kariery! Także tak. . . :)

Buziaki :)



Bomber jacket -  Gamiss
Dress - H&M
Boots - Deichmann
Watch - Pape Jeans

zBLOGowani.pl


magical world


W końcu zebrałam się do publikacji bajecznie pięknych zdjęć z sesji zrealizowanej wraz z Szymonem Wiatrem. Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z jego portfolio, które robi niesamowite wrażenie! :) Chciałabym umieć robić takie zdjęcia! Niestety moje umiejętności ograniczają się do poprawnego ustawienia parametrów w aparacie, bo raczej sprawnego oka fotografa nie posiadam :) Ale staram się! To się chyba choć troszkę liczy? :)

Wiem, że outfit raczej nie na aktualną pogodę za oknem, ale spokojnie, jeszcze tylko ... milion miesięcy i znowu będzie ciepło... :) Za to przy oglądaniu można się rozmarzyć i wrócić do tych pięknych słonecznych dni wakacji. Które trwają ZAWSZE-ZA-KRÓTKO.

Sukienka pochodzi ze strony ZAFUL, a tu znajdziecie bezpośredni do niej link KLIK
I jak przy sukience z tego wpisu Beautiful city i tym razem się nie zawiodłam :) Bo uwielbiam tę sukienkę! Co prawda znajomi się ze mnie śmieją, że wyglądam jak szamanka łamane na hipiska i czerpię energię z roślin, ale mnie to w ogóle nie przeszkadza bo ma cudowne rozkloszowane rękawy i wielkie wycięcie na nogę (i to jest takie HOT, przynajmniej ja się czuję z tym sexy :P)

A co Wy sądzicie o takich klimatach? :) Zapraszam do podzielenia się swoją opinią w komentarzach!